Gover - polityka w sieci

?
Rejestracja
Dodaj materiał
Stefan Niesiołowski

Stefan Niesiołowski

POPlatforma Obywatelska

Sprawozdanie Komisji do Spraw Unii Europejskiej oraz Komisji Spraw Zagranicznych o przedstawionym przez Prezydium Sejmu projekcie rezolucji wzywającej Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do jak najszybszego ratyfikowania Traktatu z Lizbony zmieniającego Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską, podpisanego w Lizbonie dnia 13 grudnia 2007 r. (druki nr 732 i 1585).

34 posiedzenie Sejmu RP (22-01-2009)

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu wnioskodawców, czyli Prezydium Sejmu, przedstawić kilka uwag, a właściwie ograniczę się do krótkiego komentarza i odpowiedzi na pytania, dlatego…

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu wnioskodawców, czyli
Prezydium Sejmu, przedstawić kilka uwag, a właściwie ograniczę się do
krótkiego komentarza i odpowiedzi na pytania, dlatego że bardzo wiele rzeczy
tu powiedziano i niewiele już można dodać. Prezydium Sejmu wyraźną
większością głosów, ale nie jednomyślnie, przyjęło projekt uchwały, która
była następnie poddana pod głosowanie na posiedzeniu połączonych komisji,
gdzie także - nie pamiętam dokładnie stosunku, a to było przedmiotem jednego
z pytań, zdaje się, było 26 czy 27 głosów za i 13 przeciw, jeżeli się mylę,
to o jeden głos - przeszła wyraźną większością, ale też niejednomyślnie, lecz
to już sprawozdawca komisji przedstawiał. Ja mam zaszczyt referować
stanowisko wnioskodawców, czyli Prezydium Sejmu.

Muszę powiedzieć, że ubolewam nad tym, bo to nie jest fakt pozytywny, że
stosunek prezydenta do parlamentu wyraża się, że tak powiem, mało
entuzjastyczną obecnością na tej sali przedstawicieli pana prezydenta. To
jest fakt przykry, dlatego że z parlamentem trzeba się liczyć. A potem trudno
czegokolwiek oczekiwać, skoro przedstawiciele partii bliskiej panu
prezydentowi mówią o współpracy, o dialogu, o tym, żeby nie czynić z polityki
zagranicznej obszaru konfrontacji, a nie było intencją wnioskodawców, żeby to
robić, to taki gest prezydenta i jego otoczenia najlepiej świadczy o tym, kto
tutaj jest za dialogiem i za szukaniem elementów wspólnych.

Proszę państwa, stanowisko klubu Prawa i Sprawiedliwości, bo to jest jedyny
klub, który wyraźnie jest przeciwny tej uchwale, jest w wysokim stopniu
niespójne. Trzeba się zdecydować: jeżeli jest tak, jak panowie mówicie, że w
klubie nie ma przeciwników traktatu lizbońskiego, że spór jest
bezprzedmiotowy, że cała uchwała jest niepotrzebna, bo w klubie są wyłącznie
jego zwolennicy, to, panowie, dlaczego jest tyle ataków z klubu PiS-u na
traktat? Skąd ta wielka satysfakcja, z jaką jedna z posłanek mówiła, że liczy
na to, że Anglicy także by się tak wypowiedzieli, że lider Konserwatystów
Cameron - to są daleko idące przypuszczenia - byłby przeciwko i że życzy temu
traktatowi jak najgorzej? A wielu polityków PiS-u przecież jawnie i otwarcie
wypowiada się przeciwko nie tylko traktatowi, ale i obecności Polski w Unii
Europejskiej. Trzeba mieć odwagę. Twierdzenie, że w tej sprawie PiS jest
jednolite, jest nieprawdziwym twierdzeniem.

Pan prezydent niestety reprezentuje w dużym stopniu interesy i poglądy ludzi
Unii Europejskiej co najmniej niechętnych i polityków, którzy dalszej
integracji Unii nie popierają i udziału Polski w tej organizacji nie widzą
jako szansy dla utrzymania naszej niepodległości. Otóż ja ten pogląd uważam
za wybitnie niebezpieczny dla Polski. Jeżeli mamy naszą niepodległość,
odzyskaną w sposób prawie cudowny, bezkrwawy, w roku 1989, utrzymać, to nie
ma innej możliwości, jak nasze członkostwo w NATO i wzmocnienie tego
członkostwa poprzez udziału w Unii Europejskiej i w prozachodniej polityce. I
o to jest tak naprawdę spór na tej sali. To jest spór o kierunek polskiej
polityki zagranicznej - czy to ma być polityka proatlantycka, proeuropejska,
czy to ma być polityka w gruncie rzeczy skazująca Polskę na niepewne
dryfowanie i brak pełnego bezpieczeństwa dla naszej niepodległości, jej
zabezpieczenia. Ten spór rzeczywiście miejscami jest tak ostry, dlatego że to
jest spór fundamentalny.

Co do samego traktatu to te korzyści są tak oczywiste, że mogę tylko krótko
powiedzieć, że odpowiada on naszej racji stanu, zwiększa nasze poczucie
bezpieczeństwa, zwiększa solidarność energetyczną, której dramatyczną
potrzebę ostatnio było przecież widać. Nie można też od Unii oczekiwać, że
Unia będzie negocjować nasze interesy, także energetyczne, a jednocześnie tę
Unię osłabiać i wypowiadać się w takim duchu, jakby Unia była nie do końca
nam potrzebna. I wiele innych korzyści jest z tego traktatu i z naszej
obecności w Unii. Mam różne sondaże, ale one wszystkie wskazują na absolutną
przewagę zwolenników Unii i zwolenników ratyfikacji tego traktatu.

Było kilka pytań. Na pytania kierowane do mnie po części odpowiedział już
przedstawiciel rządu pan minister Borkowski, za co dziękuję, i tu właściwie
nie mam nic do dodania. Pytania do mnie jako posła sprawozdawcy pozwolę sobie
pogrupować. Na przykład jest taka powracająca konstatacja, że traktat jest
martwy i w związku z tym nie ma potrzeby go ratyfikować. Na to odpowiedział
już minister Borkowski. Mogę tylko dodać, że skoro traktat byłby martwy, to
po co prezydent Sarkozy by przyjeżdżał do Polski w grudniu i po co prezydent
Sarkozy by apelował do pana prezydenta Kaczyńskiego, żeby go podpisał, i
dlaczego tak wiele państw już po referendum w Irlandii ratyfikowało ten
traktat? Ta rezolucja to jest pewien impuls polityczny ze strony polskiego
parlamentu. Pytanie się wiąże z pytaniem o to, po co jest w ogóle ta uchwała,
skoro ona nic nie zmieni, a w domyśle: prezydent i tak traktatu nie podpisze,
w skrytości ducha licząc prawdopodobnie na negatywny wynik referendum w
Irlandii. Myślę, że się pomyli. Ano po to, że zdanie parlamentu jest ważne,
chyba że się umawiamy, że w ogóle nieważne jest wszystko to, o czym tu
mówimy, co tu uchwalamy, że to nie ma znaczenia. Naszym zdaniem tak nie jest.
To ma być głos narodu, bo parlament jest przedstawicielem narodu, skierowany
do pana prezydenta, żeby zmienił zdanie, bo w tej chwili jego stanowisko,
takie dość wyraźnie obstrukcyjne, jest szkodliwe dla Polski.

Kwestia następna, bo ten blok pytań o cel tej uchwały się z tym wiąże, ona ma
wzmocnić pozycję Polski, bardzo osłabioną z różnych powodów, ale m.in. także
podjęliśmy to, bo Europa, przynajmniej znaczna jej część państw Unii, nie
wszystkie - mamy kilka prezydentów, np. prezydenta Czech, którzy są niechętni
Unii, i szkoda, że w tym towarzystwie polski prezydent najlepiej się czuje -
oczekuje od Polski takiego proeuropejskiego impulsu. I tak traktujemy tę
uchwałę. Liczymy na możliwie szybkie podpisanie i ratyfikację tego traktatu
przed referendum w Irlandii.

Następny powód to jest pewnego rodzaju wpływ. Myślę, że słowo nacisk jest
za mocnym słowem, przecież Europa jest miejscem, gdzie się dyskutuje. W
związku z tym dynamizowanie tego procesu, włączenie się Polski w proces
ratyfikacji może mieć również wpływ na wynik referendum w Irlandii. Chyba, że
ktoś po prostu - i to też widać - niektórzy polscy politycy otwarcie życzą
Unii jak najgorzej. Byłoby ciekawe, gdyby przedstawili alternatywę
polityczną. Jeżeli się wypowiada tyle krytycznych i niechętnych uwag wobec
Unii i naszej obecności w Unii oraz tego traktatu...

(Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Ale Unia istnieje bez traktatu.)

Jest to bowiem ten spór: pomiędzy naszą obecnością w Unii, pomiędzy, panie
pośle, naszymi nadziejami związanymi z Unią a naszą niechęcią. Jeżeli ktoś
otwarcie życzy Wielkiej Brytanii, żeby nie ratyfikowała traktatu...

(Poseł Andrzej Mikołaj Dera: My żyjemy w Unii, Unia istnieje. )

Proszę pana, wiem o tym. Naprawdę być może jestem gapowaty, ale nie do tego
stopnia, żebym nie zauważył, że jesteśmy w Unii Europejskiej. (Wesołość na
sali, oklaski) Ale spór - żeby pan raczył chociaż dostrzec - nie dotyczy
naszego członkostwa w Unii, spór dotyczy rozwoju Unii, procesu integracji i
ta...

(Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Teraz precyzyjnie.)

...i ta rezolucja jest elementem dalszej integracji Unii Europejskiej.
Natomiast jeżeli ktoś jest przeciwko - tak jak prezydent Polski, nad czym
boleję, jest przeciwko tej integracji - jeżeli ktoś tego nie chce dostrzec i
przedstawia problemy zastępcze, argumentację zastępczą, jak np. taką, że
szukamy debaty dodatkowej, bo się boimy debaty na temat sytuacji gospodarczej
czy sytuacji społecznej, to jest to nieuczciwe, bo taka debata toczy się
ustawicznie. Taka debata odbyła się dzisiaj, taka debata trwa cały czas,
bierzemy w niej udział, poza tym na nasz wniosek do tej debaty dochodzi.
Prosiłbym o pewną uczciwość w tej dyskusji. Jeżeli ktoś Platformę
Obywatelską...

Panie pośle, może mi pan przerywać, naprawdę jestem doświadczonym
parlamentarzystą i sobie poradzę...

(Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Wiem, że pan sobie da radę.)

...ale prosiłbym jednak tego nie robić, bo to niczemu nie służy. Można
oczywiście krzyknąć, zaprotestować, ale żeby cały czas dogadywać, to nie jest
fair. Natomiast powiem tak...

(Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Przepraszam.)

Robił pan to, ale dziękuję.

Powiem tak, bo właściwie głównie w tych pytaniach się to przewijało: Co wy
chcecie od prezydenta? - przecież jeżeli w Irlandii będzie referendum
korzystne, to prezydent podpisze. Tak, ale my chcemy, żeby podpisał
wcześniej, i mówimy to jasno. Uważamy, że to jest błąd polityczny. Uważamy
taką kalkulację i taką decyzję za błąd polityczny, za wpychanie Polski,
autowanie i marginalizowanie naszej pozycji w Unii Europejskiej.

Pan poseł zwrócił się jeszcze do mnie, powiedział o tej tarczy, że kiedy
będziemy ratyfikować układ, umowę wstępną ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie
tarczy...

(Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Nie wstępną, tylko umowę.)

Umowę. Nie wiem, jaki jest tego charakter, czy ona jest... ale, zgoda, umowa.
Nie neguję tego, zgoda. Powiem tak: przecież pan doskonale wie, że dzisiaj
sytuacja jest niezwykle delikatna. Po zmianie prezydenta w Stanach
Zjednoczonych taki akt publiczny w tej chwili ze strony Polski, gorączkowy,
przyśpieszający tę decyzję, kiedy nie jest jasne w ogóle stanowisko
demokratów, byłby również poważnym błędem politycznym. Być może tam są pewne
elementy poufne. Być może w ogóle strona amerykańska zmieni zdanie.

(Poseł Andrzej Mikołaj Dera: Umowa była ze Stanami, a nie z demokratami.)

Polska, uważam... Panie pośle, odpowiadam panu na pytanie. Być może ma pan
inne zdanie, dyskusja polega na tym, że się prezentuje na ogół zdania
odmienne, a nie takie same. Uważam, że w tej chwili trzeba poczekać na jasne
stanowisko nowej administracji amerykańskiej. Od początku było wiadomo, że to
stanowisko demokratów w sprawie tarczy jest nieco inne - są tam być może inne
akcenty - niż stanowisko republikanów. Pan jednak nie potrafi milczeć, panie
pośle, a milczenie jest złotem, ale, proszę bardzo, odpowiadam panu na
pytanie. Nie wiąże się zresztą sprawa tarczy w najmniejszym stopniu z
dzisiejszą debatą, podobnie jak nie wiążą się z nią np. te uwagi na temat
tego, że różnica zdań jest czymś złym, że się tutaj kłócimy na tej sali. Nie
widzę w tym żadnego zagrożenia. Różnica zdań jest czymś normalnym w
demokracji, a jeżeli ktoś z tego robi problem... Był jeden młody poseł -
młody jest jeszcze, więc niedoświadczony, naiwny trochę - który rozdzierał
szaty, z tego powodu, że się tu nie zgadzamy. Są parlamenty, w których
wszyscy - jak pan wie, panie pośle - ze wszystkimi się zgadzają, i z tych
krajów uciekają ludzie, a nie do tych krajów. Tak więc dla mnie to, że na tej
sali toczy się spór, nie jest nieszczęściem, w ogóle nie jest to żadne
nieszczęście, nic się strasznego nie stało. Chcielibyśmy przekonać pana
prezydenta i opinię publiczną, że mamy rację, że to stanowisko... Uważam w
związku z tym, że niegłosowanie w tej sprawie jest błędem. Chcielibyśmy
przekonać opinię publiczną i pana prezydenta, że w tej sprawie ci zwolennicy
Unii pójścia do przodu mają rację, a nie ci, którzy kij w szprychy wkładają i
nie bardzo właściwie wiadomo, czego chcą. I argumentacja również taka, że
mamy czekać na decyzję niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego... Nie do pana
to kieruję, ja nie mówię... Taki głos tu padł. A niby dlaczego, a co nas to
obchodzi? Niech inne kraje robią, co chcą. My mamy czekać na decyzję
Irlandczyków? Szanuję Irlandczyków, znam historię Irlandii. To wielki naród,
bardzo podobny do Polski, gnębiony przez Brytyjczyków, my - przez Rosjan,
katolicki, wielki naród, ale w tej sprawie ten naród zrobił błąd. Oni się
chcą z tego wycofać. Wiązanie naszej, niepodległej Polski decyzji z decyzją
niepodległej Irlandii uważam za wielki błąd polityczny, kolejny. Mamy własne
rozumowanie i przedstawiamy argumenty.

Jeszcze jedna sprawa, która powraca. Co prawda ciekawe, że pan prezydent
nigdy tego argumenty nie podjął. Nie wiem, dlaczego zwolennicy pana
prezydenta ustawicznie używają tego argumentu. Chyba nie przemyśleli. Chodzi
o argument ustawy kompetencyjnej. Pan prezydent podaje właściwie - mogę
oczywiście czegoś nie dostrzec - jeden argument: czekamy na referendum w
Irlandii, ponieważ fakt nieratyfikowania przeze mnie i tak niczego nie
zmieni. Jest w tym pewna racja, tylko moim zdaniem jest to błędne
politycznie, ale pewna racja prawna w tym jest. Natomiast żadnej racji nie ma
wiązanie tego z ustawą kompetencyjną, bo tam umowa mówiła tyle, że zostanie
ta ustawa, projekt przez rząd zgłoszony, i został zgłoszony. Dotrzymaliśmy
słowa. Dlatego prosiłbym bardzo, żeby koledzy z PiS-u... Szanuję opozycję,
byłem tyle lat w opozycji, rozumiem, ale proszę o jakąś elementarną uczciwość
w tej sprawie. Nie mówcie: nie dotrzymaliście słowa, bo my mieliśmy zgłosić
projekt, a nie go uchwalić. Przecież nie możemy się zobowiązać do uchwalenia
- przepraszam pana - projektu, skoro PiS od początku wmontował tam zapis
niezgodny z konstytucją i przy nim się upiera. Jeżeli coś jest martwe, to ten
projekt ustawy jest martwy, bo nie będzie zgody na taki zapis, że premier,
marszałek Sejmu, Senatu i prezydent razem mogą o czymś decydować, bo nigdy
mogą nie zdecydować. To jest liberum veto. I w ogóle pewne wątki liberum
veto... Dlatego dość dowcipny był ten obraz młodego pana posła Lewicy z tym
żupanem i z tym hasłem. Ja nie lubię takich porównań... Tak więc jest jakiś
element liberum veto w tym, co panowie proponują. Ustawę kompetencyjną
zgłosiliśmy, opracowaliśmy i położyliśmy ją na stole. Ugrzęzła ona w komisji,
bo PiS się upiera przy zapisie niezgodnym z konstytucją. Proszę to przyznać,
a nie atakować nas, że pacta sunt servanda, oczywiście, tylko że paktu nie
dotrzymał prezydent. Mówił o końcu 2008 r. Przecież ten termin padł z ust
pana prezydenta, był przez niego wypowiedziany. Prezydent nie dotrzymał
słowa. Pani pyta o to, czy postępuję moralnie. Nie chcę używać takich słów,
byłoby nieelegancko, żebym oceniał moralność pana prezydenta. Moim zdaniem
postępuje nieroztropnie. Nie chciałbym używać tu mocniejszych słów, choć na
ogół używam słów mocnych, z tym że rzadko z tej trybuny, a jeszcze rzadziej w
stosunku do pana prezydenta, ale postępuje nieroztropnie i to są działania,
nie chcę powiedzieć, że szkodliwe, ale na pewno niefortunne dla Polski.

Jeszcze jedna uwaga. Ona też wracała wielokrotnie. To jest ten rzekomy
problem, dotyczący Karty Praw Podstawowych. Tu już odpowiedział
przedstawiciel rządu. Jako poseł wnioskodawca mogę powiedzieć tyle: w tej
sprawie, że tak powiem, zawarliśmy pewien kompromis z PiS-em. Warunkiem był
właśnie protokół brytyjski. Polska go podpisała. Jeżeli ktoś nie dotrzymał
słowa, to raczej państwo z PiS-u, bo Karta Praw Podstawowych nie jest
ratyfikowana przez Polskę. Warunkiem ma być ratyfikowany traktat, a nie jest.
Oczywiście zawsze można powiedzieć, że się warunki zmieniły. Dziś jest tak,
że my słowa dotrzymaliśmy, bo protokołu Polska nie ratyfikowała, a wy nie
dotrzymaliście, bo traktatu lizbońskiego prezydent nie ratyfikował; nie
ratyfikował, nie da się tego ukryć. Jeżeli ktoś tu nie dotrzymuje słowa, to
wasza strona. Tak więc pacta sunt servanda, proszę państwa. Czekamy na podpis
pana prezydenta.

Jeszcze jedna uwaga, jeśli chodzi o ten straszak niemiecki. Prosiłbym, żeby
nie grać tą kartą. Naprawdę, przecież to jest nieuczciwe. Twierdzenie, że
wskutek tego protokołu Niemcy mogą tutaj przyjść i odebrać Polsce, nam naszą
własność, proszę państwa, jak można tak straszyć tych biednych mieszkańców
Ziem Odzyskanych. Oni dosyć wycierpieli. Jak to w ogóle państwo sobie
wyobrażacie? Przychodzi Niemiec z jakimś kwitem i wyrzuca Polaka z domu?
Przecież to jest absurd, to jest niemożliwe. Nie mówcie tego. To jest po
prostu całkowicie absurdalne. Nie, sprawa pani Trawny i to wszystko to
niedopatrzenie tej rodziny, to inny przypadek. To tzw. późni przesiedleńcy z
lat 70. Nie, proszę pana, to nie przesiedleńcy z 1945 r., nie wypędzeni. To
są prawne przypadki. To są takie same przypadki jak wtedy, gdy ktoś może
wyrzucić z mieszkania Polaka, bo są jakieś prawne kwestie, tak jak był w
Wałbrzychu przypadek, że ktoś wyjechał do Ameryki i włamali mu się do
mieszkania. Wprowadzanie tutaj wątku niemieckiego jest nieuczciwe, tak jak
pani Wolińska, ta zbrodniarka stalinowska, wprowadzała wątek antysemicki,
żeby nie wydano jej Polsce. To jest taka sama kalkulacja. Nie grajmy nie
fair. Nie żerujmy na niemieckiej karcie, bo ona jest już martwa, jej już nie
ma. Nic nie grozi Polakom na naszych Ziemiach Odzyskanych, nic im nie grozi,
bo to jest na zawsze polskie. Kto tego nie mówi, kto sugeruje, że to nie jest
na zawsze polskie, tak naprawdę szkodzi Polsce.

Proszę państwa, ostatnia rzecz, bo ja już właściwie niczego nie dostrzegam,
chyba że ktoś poczuł się zlekceważony i jeszcze wróci z jakimś pytaniem, ale
myślę, że na te wszystkie bloki pytań odpowiedziałem.

Na koniec mogę jeszcze tylko skierować cytat do pana prezydenta. Przepraszam
za pewną dowolność tego cytatu. Pamiętacie państwo, jak wielki Ronald Reagan
stanął przy murze w Berlinie i krzyczał: panie Gorbaczow, rozbierz pan ten
mur, zburz pan ten mur. Nie porównuję się do Reagana, może tylko tytułem
wieku, ale ja z tego miejsca powiem: panie prezydencie, podpisz pan ten
traktat. Dziękuję bardzo, proszę państwa. (Oklaski)

Komentarze

RSS komentarzy

Wyszukiwarka

Według miesięcy

Gorąco komentowane

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2009 (druk nr 1001).

Bardzo proszę, aby Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zwróciło szczególną uwagę na trudną sytuację warsztatów terapii zajęciowej, gdzie nauczyciele często po prostu dokładają swój czas, swoje... więcej

1 Komentarz

Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Spraw Zagranicznych o rządowym projekcie ustawy o ratyfikacji Konwencji w sprawie kontaktów z dziećmi, sporządzonej w Strasburgu w dniu 15 maja 2003 r. (druki nr 895 i 1106).

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić Wysokiej Izbie sprawozdanie Komisji Spraw Zagranicznych o rządowym projekcie ustawy dotyczącym ratyfikacji Konwencji w sprawie kontaktów z dziećmi, sporządzonej w Strasburgu 15 maja... więcej

1 Komentarz

Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o senackim projekcie ustawy o zmianie dekretu o należnościach świadków, biegłych i stron w postępowaniu sądowym (druki nr 2072 i 2157).

Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Rozwiązanie problemu jest ważne na przyszłość. Jednak, panie ministrze, co z zaszłościami... więcej

1 Komentarz

Powrót do góry

Wydruk z serwisu www.gover.pl