Gover - polityka w sieci
Co Olechowski napisał Tuskowi? Przeczytaj
Powrót do listy aktualności02-07-2009
eb, gover.pl
Odchodząc z PO, Andrzej Olechowski napisał list do premiera Donalda Tuska. Jak uzasadnia swoją decyzję i co zarzuca politykom Platformy? Przeczytaj.
Warszawa, 2 lipca 2009 r.
Pan Donald Tusk
Przewodniczący Platformy Obywatelskiej
Rzeczypospolitej Polskiej
Warszawa
Szanowny Panie Przewodniczący!
Pragnę Pana poinformować, że postanowiłem zrezygnować z członkostwa w Platformie Obywatelskiej Rzeczypospolitej Polskiej.
Wierzę, że obaj jesteśmy w polityce nie dla trywialnego interesu osobistego lub grupowego, ale dlatego, że mamy do wykonania jakieś zadanie. Zadanie, które ja sobie postawiłem to modernizacja Polski i rozwój liberalnej demokracji. Obecny stan tego projektu budzi mój poważny niepokój. Mimo osobistych osiągnięć milionów Polaków pozostajemy daleko w tyle za nowoczesnym centrum. Polacy nadal są zakładnikami marnej edukacji, absurdalnych przepisów gospodarczych, zgrzebnej infrastruktury, nieudolnego, stronniczego i skorumpowanego państwa, żenującej kultury politycznej.
Co najgorsze brak jest strategicznej wizji naszej przyszłości: jak chcemy dogonić świat? Jaki ma być polski kapitalizm? Ile ma być państwa? Jaką rolę chcemy odegrać w świecie? Politycy do tych pytań się nie odnoszą. Brak poważnych głosów w okresie głębokiego kryzysu gospodarczego i wyborów do Parlamentu Europejskiego jest tyle smutny, co kompromitujący. Polska nie jest solidnym, dobrze rozpędzonym pociągiem jadącym na sprawdzonych torach. Wszystko jeszcze może nas spotkać - dobrego i złego. Nie wystarczy Polską administrować, trzeba nią kierować: wytyczać szlaki, rozpoznawać przeszkody, skłaniać do podejmowania wyzwań.
Trzeba przywrócić poważny ton w polskiej debacie politycznej. Musimy pozbyć się dominującej dziś nieznośnej miałkości i atmosfery gry. Trzeba formułować poważne propozycje i przekonywać do nich obywateli. Czuję się w obowiązku aby podjąć to wyzwanie. Naturalnym miejscem dla tej aktywności powinna być dla mnie PO. Po głębokim namyśle doszedłem jednak do - bardzo dla mnie trudnego - wniosku, że w tej partii nie podołam swojemu wyzwaniu. Dlaczego? Z czterech powodów.
Po pierwsze, dlatego, że PO zatraciła swój programowy charakter. Współtworząc z Panem i panem Maciejem Płażyńskim PO zdeponowałem w niej swoją nadzieję na partię, która będzie konsekwentnym liderem modernizacji Polski i Polaków, poprowadzi nas do centrum nowoczesnego świata. Przypomnę, że za najwyższą wartość uznaliśmy wówczas „wolność człowieka – obywatela - jego godność, kreatywność i aspiracje”. Mieliśmy „uwolnić energię Polaków”, pomóc „oszlifować polskie diamenty”, sprawić, że „państwo nie będzie zajęte same sobą”! Dlatego z narastającym rozgoryczeniem obserwowałem metamorfozy programowe PO: niesławny sojusz z kolektywistami z PiS, poddanie się obsesji rozliczeń z PRL, „ukąszenie” ideą IV RP, awanturę o Niceę, akceptację dla obniżenia standardów demokratycznych, porzucenie planu reformy podatków, obojętność wobec degradacji służby cywilnej, itd. Te fascynacje i zwroty zepchnęły w kąt troskę o awans życiowy Polaków - ambitne programy edukacyjne, likwidację barier dla przedsiębiorczości, obniżkę podatków. Dewastacji dopełniło podporządkowanie wysiłku programowego grze politycznej, konkurencji z PiSem. Dziś, jak wielu Polaków nie umiem powiedzieć, jaką partią jest PO. Wiem tylko, że w danej sprawie nie jest PiSem.
Po drugie, dlatego, że straciła ona spójność. Współtworząc naszą platformę obiecywałem publicznie, iż zgromadzi się na niej „wspólnota zwarta, skupiona wokół łączących ją idei i celów programowych, a nie zgromadzenie od Sasa do lasa czy sprytne joint-venture zawiązane w celu zdobycia wpływów i władzy”. Naszą partię mieli stanowić „ludzie wypróbowani, którzy po stokroć wykazali wierność głoszonym przez siebie zasadom, którzy w działaniu, a nie tylko w słowach udowodnili swoje kompetencje i odpowiedzialność”. Nie tylko mną wstrząsnęło zaproszenie do grona kandydatów do Parlamentu Europejskiego pana Mariana Krzaklewskiego, który jest przecież symbolem sprzeciwu wobec otwarcia i modernizacji Polski. A to tylko jedna z wielu osób, których poglądy i dorobek polityczny wprowadziły do PO chaos, pozbawiły ją w moich oczach wiarygodności. Nadały jej też rys cynizmu, na który partia reformatorska pozwolić sobie nie może.
Po trzecie, dlatego, że PO stała się partią władzy. Budując ją zapewnialiśmy Polaków, że będzie się różnić od innych partii, które „są jak korporacje - rozgałęzione przedsiębiorstwa z udziałami we wszystkich dziedzinach życia społecznego i gospodarczego. Zajmują się gruntowaniem wpływów i zarządzaniem układem interesów na wszystkich szczeblach władzy – od samorządu dzielnicy do senatu – i we wszystkich jednostkach finansowanych przez państwo – od kas chorych, przez teatry do komunalnych cmentarzy”. Czy moglibyśmy dzisiaj inaczej opisać PO? Czy moglibyśmy powiedzieć, że jest „inna, lepsza. Nie zajmuje się swoimi interesami, ale tym co stanowi istotę partii - realizacją programu w parlamencie”? Czy moglibyśmy nie zgodzić się z panem Rafałem Dutkiewiczem, gdy twierdzi, że dla przedstawicieli PO „w samorządach decydentem nie są wyborcy, tylko aparat partyjny”? W zapomnienie poszły prawybory, współpraca z organizacjami i środowiskami społecznymi, „lekkie struktury na wzór amerykański”. PO dołączyła do niesławnego grona poprzedniczek upartyjniających państwo, gmatwających interes prywatny z publicznym i bezwstydnie rozbudowujących nomenklaturę.
W partii władzy, chaotycznej i wieloznacznej, partii, która zapomina o swoich celach i obietnicach nie ma miejsca dla mnie i mojego zadania. W takiej partii nie da się uzgodnić i zrealizować ambitnych planów modernizacyjnych, projektów o strategicznej głębi, przedsięwzięć naruszających interesy istotnych grup społecznych. Takiej partii – i to jest czwarty powód - nie uda mi się też zmienić. Oceny i propozycje obojętnie czy zgłaszane prywatnie czy publicznie nie zdają się na nic, gdy brak jest elementarnych form wewnętrznej debaty oraz demokratycznych procedur wyciągania z niej wniosków. A tak właśnie jest w PO. Krytyka i postulaty zmian interpretowane są jako przejawy osobistych ambicji, chęć podważenia autorytetu kierownictwa, zamiar zajęcia czyjegoś stanowiska. Myśl o zaangażowaniu się w taki proces jest dla mnie odstręczająca.
Takie są powody mojej decyzji. Z ciężkim sercem opuszczam partię, którą współtworzyłem. Nie opuszczam jednak środowiska, które Platformę powołało do życia. To także moje środowisko. Darzę je szacunkiem, życzliwością i przyjaźnią. Demokratów i liberałów, „ludzi umiarkowanych i nowoczesnych, samodzielnych i przedsiębiorczych, inteligencji, młodzieży; ludzi, którzy współczesny świat rozumieją, potrafią go wykorzystać i twórczo rozwinąć; ludzi, którzy doceniają znaczenie rozumnego przywiązania do tradycji i zasad”. Nie tylko go nie opuszczam - odchodzę z partii by go nie zawieść. By na nowo podnieść nasze cele i marzenia. Wierzę, że robię to dla dobra Rzeczpospolitej.
Z poważaniem i sympatią,
Andrzej Olechowski
PS. Z oczywistych względów pozwolę sobie ten list podać do wiadomości opinii publicznej.
Wyszukiwarka
Gorąco oceniane
Nowa strategia rozwoju nie dzieli kraju na Polskę na A i B
- Nowa strategia rozwoju nie dzieli Polski na A i B, tylko będzie wspierać rozwój silnych stron regionów. – powiedziała dziś PAP minister rozwoju regionalnego, Elżbieta Bieńkowska... więcej
Wartość nielegalnej produkcji w PKB
Główny Urząd Statystyczny w ciągu kilku lat zacznie zaliczać do PKB wartość nielegalnej produkcji, czyli tzw. szarą strefę - informuje GUS... więcej
Fedak apeluje o siestę
W takich krajach, w których wysokie temperatury są normą w czasie lata, mamy tzw. siestę - mówiła minister... więcej
"Tusk i Putin chcieli wyeliminować Kaczyńskiego"
- Była gra pomiędzy premierami Polski i Rosji, żeby wyeliminować prezydenta Polski z uczestnictwa w oficjalnych obchodach uroczystości katyńskich - uważa Bronisław... więcej
Michał Kamiński: PO ma problem
- To poważny problem dla establishmentu, bo okazało się, że jego przekaz nie dociera do połowy Polaków, lub przynosi odwrotny skutek. – aktualną sytuację PO opisał dla Rzeczpospolitej Michał Kamiński... więcej
Zobacz również
Polska może mieć za dużo gazu
29-07-2010
Nowy pomysł PO: Rzecznik Praw Podatkowych
28-07-2010
"Człowiek" Tuska porządzi Platformą
23-07-2010
PO dogadało się z SLD
15-07-2010
Wydruk z serwisu www.gover.pl







Komentarze
RSS komentarzy~ab17:44, 02-07-2009
List mądry, wyważony i prawdziwy. Problem tkwi tylko w tym, że środowisko, ktore ma tą sytuację uzdrowić, zdaniem p. Olechowskiego, to popłuczyny po wielu partiach i zapewne nadzieja na uciekinierów z tonącego (P)Okrętu.
uljasz20:01, 02-07-2009
Popieram słuszną decyzję p. Andrzeja Olechowskiego.
List pożegnalny do Platformy Obywatelskiej jest mądry, merytoryczny, celnie diagnozuje to, co dzieje się w partii Tuska.
Prawdą jest, że Platforma Obywatelska kompletnie się "rozmyła" i od dawna już nie jest partią z czasów... (Płażyńskiego, Rokity,Tuska, Olechowskiego).
Olechowski ciągle ma szansę odegrać poważną rolę na scenie politycznej. Już dawno powinien dać sygnał, że chce jeszcze do polityki wrócić...trochę z niebytu politycznego. Nie wiem jakie ma szanse na popsucie szyków Donaldowi Tuskowi w drodze do prezydentury. Okres nijakich, już dwuletnich, rządów Tuska i jego ekipy, rozczarowanie niespełnieniem wyborczych obietnic, kryzys.. To wszystko prawdopodobnie sprawi, że Polacy zaczną się zastanawiać czy warto stawiać na Tuska i jego orszak ( Nowak, Arabski).
Tym panom, tak to wygląda, chodzi tylko o wprowadzenie się do Wielkiego Pałacu.
A tam, faktycznie, nie trzeba się specjalnie niczym wykazywać. Wystarczy trwać...
I jak widać, Tusk i jego ekipa w tej chwili właśnie TO pilnie trenuje w Radzie Ministrów.
Panu Olechowskiemu życzę wytrwałości ( a z tym różnie bywało), zdrowia i siły...bo sprawy w kraju idą w złym kierunku.
glomar21:49, 02-07-2009
Ciekawy temat dla zachłyśniętych PO