Gover - polityka w sieci

?
Rejestracja
Dodaj materiał

„Zobowiązanie Dwustronnie Wiążące”

Powrót do listy publikacji

17-08-2011

Łukasz Rosiak

Kolejna runda "bitwy o Polskę" już 9 października. Naprzeciw siebie staną znani "wyjadacze" i nowe "gwiazdy". Zdanie Trybunału Konstytucyjnego może zmienić zabetonowaną polską scenę polityczną. Czy odmieni jednak oblicze standardowego polityka ?


Z dużym smutkiem przyjąłem informacje o tym, iż używanie billboardów i korzystanie z płatnych spotów reklamowych jest zgodne z ustawą zasadniczą, o czym w połowie lipca orzekł Trybunał Konstytucyjny.

Zawsze wydawało mi się, że kampania wyborcza powinna być dostępna dla przeciętnych obywateli, którzy mają ciekawe pomysły i chcieliby choć niewielką ich część wcielić w życie. Niestety nie wszyscy dysponują pokaźnym budżetem, pozwalającym na wykupienie na okres wielu tygodni czy nawet miesięcy powierzchni reklamowych w popularnych miejscach czy czasu antenowego w godzinach cieszących się dużą widownią. Jedynie milionerzy będą mogli sobie pozwolić - przyjmując wariant jednostkowy - na kosztowne prowadzenie agitacji za pośrednictwem „zmasowanych środków” (swoją drogą ordynacja wyborcza do Senatu, tzn. okręgi jednomandatowe to krok w dobrym kierunku, jednakże bez ograniczenia wspomnianych billboardów i spotów to rozwiązanie stanie się fikcją; realną drogą jedynie dla wyjątkowo zamożnych kandydatów).

Nowoczesna kampania wyborcza to wielkie pole do POPiSu dla Internetu. Wszystkie istotne ugrupowania w Polsce wiedzą jaką rolę może odgrywać wspomniane medium, choć stopień nasilenia konkretnych rozwiązań interaktywnych w szeregach ugrupowań jest różny. Najbardziej przypadł mi do gustu portal MyPiS.pl, założony praktycznie w przeddzień II tury ubiegłorocznych wyborów prezydenckich. Jest on rozbudowany, pozwala na komentowanie bieżących wydarzeń politycznych, oglądanie telewizji partyjnej czy nawet zapoznawanie się z projektami aktów prawnych tworzonych przez klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości. Jednak wszystkie pozostałe stronnictwa również walczą o „rząd dusz” w sieci. Widać to chociażby na Facebook’u, Naszej-Klasie czy Twitterze. Liczba znajomych znanych polityków rośnie tam lawinowo. Z pewnością Internet, obchodzący 17 sierpnia bieżącego roku swoje dwudzieste urodziny – będzie odgrywać coraz istotniejszą rolę w polityce. Ma on wiele korzyści – po pierwsze kampania prowadzona w sieci może być skuteczna i bezpłatna, po drugie wyborca jest w stanie poznać kandydata (oraz jego merytoryczny program) w stopniu najdalej idącym spośród wszystkich znanych mediów (przeciętny obywatel może nawet porozmawiać ze swoim „faworytem” na czacie, jeśli jest taka potrzeba).

W naszym kraju często „kupuje” się „opakowanie” a nie „zawartość. Merytoryczna debata programowa jest wielokroć pomijana, schodzi na dalszy plan – ustępując miejsca Public Relations. W ten sposób wartość demokracji staje się nieco uboższa. Naprawdę przyjemnie jest mieć czasem igrzyska, cyrk czy szopkę wyborczą. Jednak z biegiem lat staje się to irytujące. Nie byłoby takie, gdyby Polska była krainą mlekiem i miodem płynącą – wówczas nie miałbym nic przeciwko. Ba, sam bym wtedy wygłaszał peany na cześć tej formy „przedstawienia”. Niestety w naszym kraju jest mnóstwo nierozwiązanych problemów, piętrzących się latami. Nie wydaje mi się by w najbliższym czasie, w przeciągu zaledwie jednej kadencji, poziom życia w ojczyźnie podniósł się w stopniu zauważalnym dla przeciętnego Kowalskiego. Programy wyborcze mogą być dla zwykłego obywatela nużące, jednak to ich znajomość powinna decydować o mądrym wyborze. Wiedza o zasadniczych celach ugrupowania, które zamierzamy poprzeć i o jego dotychczasowych osiągnięciach winna determinować rozkład mandatów w Izbach Sejmu RP.

Ostatnio, 13 sierpnia bieżącego roku – Premier Donald Tuskzłożył wizytę w rejonie dotkniętym katastrofą trąby powietrznej. Prości, ale nie prostaccy rolnicy pytali Prezesa Rady Ministrów w zdecydowany sposób jak mają żyć ? W miejscowości Sady Kolonia, w gminie Klwów szef rządu musiał stanąć oko w oko z ludźmi zawiedzionymi polityką państwa polskiego kierowanego przez PO. Z całą pewnością wystąpienia tych rozgoryczonych mieszkańców nie były wyreżyserowane. Nie jest to historia znana chociażby z filmu „Pogoda na jutro” gdzie członkini sztabu wyborczego wysiada przystanek przed miejscowością, w której zada ona swojemu kandydatowi -przygotowane wcześniej - pytanie i odpowie dokładnie tak jak należy, by wypromować go przed mediami i lokalną społecznością. Kontakt z obywatelami, z wyborcami – jest potrzebny; nie tylko w toku kampanii, ale w ciągu całej kadencji. Troska o sprawy ludzi powinna być przejawiana permanentnie. Politycy, którzy jedynie przed wyborami ujawniają dbałość o interesy pokrzywdzonych, poszkodowanych czy prześladowanych (bo pomoc tym trzem grupom najlepiej „sprzedaje się” w mass mediach) z reguły rzadko wykazują troskę o sprawy szarych obywateli.

Dobra strategia dla każdego komitetu wyborczego jest prosta. Należy przekonać jak najwięcej osób w możliwie najprostszy sposób - by wyborcy oddali głos na konkretne ugrupowanie. Zasadnicza część pozostaje jednak rzadko realizowana. Jest to bowiem zobowiązanie dwustronnie wiążące (przynajmniej w teorii). My – Wyborcy – na Was głosujemy, ale Wy – Reprezentanci – nie możecie o nas zapomnieć w toku kadencji. Oby politycy zawsze dotrzymywali danego słowa i w praktyce wywiązywali się ze swoistej „umowy społecznej”.

Komentarze

RSS komentarzy

Ocena artykułu

Wyszukiwarka

Gorąco oceniane

Ile politycy (nie)wiedzą o odnawialnych źródłach energii

Młodzieżówka Zielonych - stowarzyszenie Ostra Zieleń sprawdzała 26 kwietnia stan wiedzy polskich posłów na temat energetyki odnawialnej... więcej

Średnia ocen: 0 (głosów 0)

Wydruk z serwisu www.gover.pl