Gover - polityka w sieci

?
Rejestracja
Dodaj materiał

Czy owca może być eurodeputowanym?

Powrót do listy publikacji

07-07-2009

top.portal

Bilbord Wardzały na stadionie miejskim Bilbord Wardzały na stadionie miejskim
Bilbord Wardzały na stadionie miejskim

Ostatnie wybory do europarlamentu pokazały jeszcze raz, iż obowiązująca w Polsce ordynacja wyborcza faktycznie – jak to określił swego czasu profesor Zbigniew Brzeziński – jest „najgłupszą na świecie”, a parlamentarzystów wybierają nie wyborcy, lecz lider


Ciekawym dla analityków przypadkiem może tu być np. południowa część wyborczego okręgu małopolsko-świętokrzyskiego (region tarnowski i nowosądecki). Nieco wcześniej, bo w wyborach do polskiego parlamentu na jednego z kandydatów PiS z Podhala w wyborach do Senatu głosowało ok. 100 tysięcy osób, w wyborach do europarlamentu ok. 30 (!) razy mniej, mimo że okręg wyborczy był przecież kilka razy większy! Z podobnym przypadkiem mieliśmy do czynienia w województwie świętokrzyskim. Poseł PiS Czesak otrzymał teraz w eurowyborach kilka razy mniej głosów niż w ostatnich wyborach do Sejmu, choć możliwości pozyskania tychże głosów były kilka razy większe.


Okazało się, że wcześniejsza rzekoma popularność polityków miała charakter wirtualny lub dokładniej mówiąc partyjny. Wystarczyło być kandydatem popularnej w Tarnowskiem czy Nowosądeckiem partii i już to gwarantowało dobry wynik. Ludzie głosują bowiem w Polsce nie na człowieka, lecz partie. Teraz, gdy większość głosów sympatyków PiS w tych regionach zebrał Zbigniew Ziobro, startujący z pierwszego miejsca, okazało się, że liczba faktycznych zwolenników wymienionych wcześniej polityków PiS jest znikoma. Okazało się, że „królowie” są nadzy. Tak naprawdę ludzie wcześniej nie głosowali na nich, lecz szyld partyjny. Gdyby np. wystawić na pierwszym miejscu na liście jakiejś popularnej w danym okręgu wyborczym partii politycznej owcę, prawdopodobnie weszłaby ona do europarlamentu.


Gdyby do europarlamentu wystartowali np. obecni senatorowie tarnowscy Wiatr czy Klima prawdopodobnie otrzymaliby także 20-30 razy mniej głosów niż w ostatnich wyborach do Senatu RP. Ich „popularność” wzięła się bowiem nie z tego, że są znanymi z czegoś tam ludźmi, lecz po prostu z faktu startu pod sztandarem PiS. Dzisiaj, po dwóch latach po wyborach do polskiego parlamentu, mało kto w tym regionie byłby w stanie wymienić ich nazwiska. Są po prostu całkowicie niewidoczni, bierni. Gdy jednak za kilkanaście miesięcy ponownie wystartują pod skrzydłami PiS, zostaną wybrani do Senatu.




Dlaczego PiS przegrał w Tarnowie?


Należy przy tej okazji podkreślić, że PiS, który wygrał w całym okręgu wyborczym, przegrał w konserwatywnym przecież Tarnowie z PO i to po raz trzeci.

patrz wcześniejszy artykuł na ten temat:
top.portal.salon24.pl/99068,dlaczego-nie-ma-pis-u-w-tarnowie

Najpierw tarnowski PiS przegrał wybory samorządowe, następnie ostatnie wybory do Sejmu, a teraz do europarlamentu. Okazało się to raz kolejny, że partia, która powinna być bardzo popularna w takim mieście, jak Tarnów, przegrywa wybory, jeśli w swoim mieście po prostu nie istnieje.

Od ponad dwóch lat PiS sprawia wrażenie jakby go nie było w Tarnowie. W Radzie Miejskiej jedną nogą jest w opozycji, a drugą w koalicji rządzącej w mieście (ma swego wiceprezydenta). Tarnowski PiS nie zaprotestował, gdy na uroczystą sesję Rady Miejskiej z okazji 90. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości (z udziałem Prezydenta Lecha Kaczyńskiego) PO-wskie władze miasta zaprosiły postkomunistów, nie zaprosiły natomiast wielu byłych działaczy opozycji antykomunistycznej. PiS nie zajął żadnego stanowiska, gdy okazało się, że głównym „niepodległościowym” historykiem tarnowskim okazał się były oficer SB. Klub radnych PiS od prawie trzech lat sprawia wrażenie jakby go nie było. Wszystko to przyczyniło się do porażki Prawa i Sprawiedliwości w konserwatywnym Tarnowie.




Żużlowa kompromitacja tarnowskiej PO i prezydenta miasta


Przyjęło się uważać, iż Platforma Obywatelska to partia inteligencji. Wizerunek ten stracił na aktualności, gdy partia ta wprowadziła do Sejmu takich ludzi, jak np. były strażnik miejski i uczestnik „Big Brothera” o nazwisku Dzięcioł. W Tarnowie w ostatnich wyborach do europarlamentu PO umieściła na swej liście wyborczej byłego żużlowca, a obecnie radnego tarnowskiego Roberta Wardzałę.

Ci, którzy śledzą obrady Rady Miejskiej w Tarnowie i są w stanie rozumieć język polski w stopniu wystarczającym (a wbrew pozorom zdolności rozumienia języka polskiego przez wielu Polaków są ograniczone, co pokazują przeróżne badania socjologiczne) , doznać musieli szoku, że do europarlamentu PO skierowała nie absolwentkę uniwersytetu w Oksfordzie, byłą eurodeputowaną Urszulę Gacek, lecz…. żużlowca!

patrz:
top.portal.salon24.pl/99112,tarnowski-muppet-show-czy-zuzlowiec-bedzie-rektorem

Złośliwi zaczęli drwić, że Wardzała w Brukseli i Strasburgu będzie badał zawartość żużlu w żużlu i że nieznajomość języków obcych nie ma większego znaczenia, skoro i z językiem polskim ma problemy, co pokazują jego wystąpienia na sesji Rady Miejskiej. Na Wardzałę głosowało kilkanaście tysięcy osób. Potwierdza to nasze wątpliwości co do rzekomo „inteligenckiego” charakteru” Platformy Obywatelskiej.

Czym się kierowali tarnowianie w czasie głosowania, pokazuje znakomicie zacytowana przez lokalne pismo wypowiedź jednej z mieszkanek tego miasta. Stwierdziła, że oddała głos na człowieka, dlatego, że nazywa się tak samo jak jeden z jej krewnych, który jest dobrym człowiekiem. Swego czasu niektórzy mieszkańcy Tarnowa mówili publicznie, że głosowali na innego kandydata, gdyż ładnie śpiewa „godzinki” w kościele. Nie są to anegdoty, lecz autentyczne uzasadnienia sposobu głosowania!

Tarnów od prawie 20 lat ulega degradacji, co pokazują dane GUS. Z miasta uciekają młodzi wykształceni ludzie.

patrz:
top.portal.salon24.pl/99107,scigala-tarnowski-storczyk-bilans-dwoch-lat-prezydentury

Teraz aktualny prezydent tego miasta Ryszard Ścigała poparł kandydaturę żużlowca do europarlamentu. Wielu ludziom wydawało się, że prezydent jest człowiekiem inteligentnym. Skoro jednak chciał, by Tarnów był reprezentowany w Brukseli i Strasburgu przez żużlowca, wydaje się, że przeszacowano jego potencjał intelektualny.

Przy okazji warto zauważyć, że choć na Wardzałę głosowało kilkanaście tysięcy osób, do wejścia do europarlamentu zabrakło mu (dzięki Bodu!) aż ok. 50 tysięcy głosów. Dla porównania – wspomnianemu wyżej Czesankowi czy też innemu kandydatowi PiS, startującemu dopiero z 9 miejsca Bogdanowi Pękowi – zaledwie ok. 1 tysiąc.

Także wypada zauważyć, że żużlowca wyprzedziła kandydatka PO umieszczona niżej na liście. To więc ona jest pierwszą „rezerwową” PO, a nie Wardzała. Żużlowiec mimo potężnych pieniędzy włożonych w kampanię wyborczą (porównywalną kampanię miał tutaj chyba tylko Czesak) przegrał po raz drugi (wcześniej wybory do Sejmu). Jego sponsorzy na pewno będą musieli się teraz zastanowić, czy wspierać kolejną kampanię wyborczą. Za dwa lata PO nie będzie już tak popularna, część elektoratu może zabrać jej partia Piskorskiego-Olechowskiego. Jeśli w tarnowskim okręgu wyborczym PO będzie mogła liczyć nie na 3, lecz tylko dwa mandaty do Sejmu duet Grad-Augustyn zrobi wszystko, by Wardzała nie zajął na Wiejskiej miejsca tej ostatniej. W naszej ocenie Wardzała zostanie za rok „zesłany” do Sejmiku, by nie zagrażać posłance Augustyn.



Czy warto prowadzić kampanię wyborczą?

Przypadki Czesaka (PiS) i Wardzały (PO) pokazują, że siła bilbordowo-plakatowo-spotowo-ulotkowej, bardzo kosztownej kampanii wyborczej jest ograniczona. Z pustego (czy prawie pustego) i Salomon nie naleje. Na Czesaka głosowało kilka, a na Wardzałę kilkanaście tysięcy osób. Rozmach kampanii zapowiadał znacznie lepsze ich wyniki. Wspomniana wyżej kandydatka PO, która zajmowała na liście wyborczej gorsze miejsce niż żużlowiec, uzyskała więcej głosów, mimo, że jej kampania była bardzo skromna. Znajdujący się znacznie niżej od Czesaka na liście wyborczej PiS, Pęk uzyskał prawie taki sam wynik, choć jego kampania była o wiele mniej kosztowna.

Oczywiście nie znaczy to, że kampania wyborcza mało daje kandydatowi. Na przykład wspomniany Pęk otrzymał w tych wyborach procentowo prawie dwa razy więcej głosów w tarnowskim, sejmowym okręgu wyborczym niż nowosądeckim, krakowskim, chrzanowskim czy świętokrzyskim. Przyczyniła się do tego bardziej intensywna kampania wyborcza w regionie tarnowskim.


W każdej kampanii zdarzają się działania, które można określić eufemistycznie jako nie mające nic wspólnego z fair play. Czesak skarżył się, że Wardzała był promowany w czasie zawodów na stadionie Unii Tarnów, a on nie. Faktycznie w obrębie stadionu sportowego, który należy do miasta, umieszczono bilbordy wyborcze żużlowca, który jest przecież radnym miejskim.

Co prawda ordynacja wyborcza zabrania umieszczania reklam wyborczych tylko na terenie budynków administracji państwowej i samorządowej (a takim stadion formalnie nie jest), lecz polityczne wykorzystywanie miejskiego obiektu sportowego i to jeszcze przez radnego miejskiego, może wywoływać niesmak.


Także prezydent miasta, Ryszard Ścigała popierał otwarcie Wardzałę. Abstrahując od tego, że żużlowiec byłby tak samo złym eurodeputowanym , jak jest radnym (o czym za chwilę), to brak neutralności prezydenta miasta może budzić sprzeciw także jego zwolenników.

Niedoszły europoseł, żużlowiec Wardzała od prawie trzech lat jest radnym miejskim. Mimo wcześniejszych obietnic władz miasta żużlowy stadion Unii Tarnów nie został wyremontowany. Media tarnowskie opisują żałosny stan, w jakim znajduje się ten obiekt. Władze miasta nie zgodziły się także na modernizację jego części piłkarskiej. W ten sposób Tarnów stracił szansę na to, by Wisła Kraków rozgrywała tutaj swoje mecze w czasie remontu własnego obiektu. Należy podkreślić, że radny Wardzała jest członkiem klubu PO, który należy do koalicji rządzącej w Tarnowie i… nic pozytywnego dla miasta z tego faktu nie wynika. I pomyśleć, że żużlowiec mógł zostać eurodeputowanym…..

Komentarze

RSS komentarzy

Ocena artykułu

Wyszukiwarka

Gorąco oceniane

Nowa strategia rozwoju nie dzieli kraju na Polskę na A i B

- Nowa strategia rozwoju nie dzieli Polski na A i B, tylko będzie wspierać rozwój silnych stron regionów. – powiedziała dziś PAP minister rozwoju regionalnego, Elżbieta Bieńkowska... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

Wartość nielegalnej produkcji w PKB

Główny Urząd Statystyczny w ciągu kilku lat zacznie zaliczać do PKB wartość nielegalnej produkcji, czyli tzw. szarą strefę - informuje GUS... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

Fedak apeluje o siestę

W takich krajach, w których wysokie temperatury są normą w czasie lata, mamy tzw. siestę - mówiła minister... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

"Tusk i Putin chcieli wyeliminować Kaczyńskiego"

- Była gra pomiędzy premierami Polski i Rosji, żeby wyeliminować prezydenta Polski z uczestnictwa w oficjalnych obchodach uroczystości katyńskich - uważa Bronisław... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

Michał Kamiński: PO ma problem

- To poważny problem dla establishmentu, bo okazało się, że jego przekaz nie dociera do połowy Polaków, lub przynosi odwrotny skutek. – aktualną sytuację PO opisał dla Rzeczpospolitej Michał Kamiński... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

Zobacz również

Do braci pisowców

26-02-2010

Przeglądaj galerie

Wydruk z serwisu www.gover.pl