Gover - polityka w sieci

?
Rejestracja
Dodaj materiał

Do braci pisowców

Powrót do listy publikacji

26-02-2010

Azrael

O PiS i jej szefie, Jarosławie Kaczyńskim, można powiedzieć, że jacykolwiek intelektualiści, w postaci Ryszarda Legutki, Zdzisława Krasnodębskiego, czy Andrzeja Zybertowicza nie mają żadnego wpływu na poczynania partii i samego Jarosława Kaczyńskiego.


Przez dwadzieścia lat demokratycznej Polski partii odwołujących się do etosu patriotycznego i narodowego były w Polsce dziesiątki, jeżeli nie setki. Tych formacji, stronnictw, które w nazwach miały słowa Patriotyczny, Narodowy, Niepodległościowy, Odnowicielski, Chrześcijański, wreszcie – Konserwatywny, było na pęczki – a jednak prawica, taka z krwi i kości liberalnej idei i konserwatyzmu społecznego – w naszym kraju jeszcze nie rządziła. Pomimo tego, że myśl narodowa jest obecna w życiu społecznym, polityczne prawicowe think tanki ,działają, Polacy, jako naród katolicki, powinni hołdować konserwatywnemu spojrzeniu na świat.

Jeden z publicystów prawicowych, w chwili emocjonalnego uniesienia, przypomniał, że już od dawna twierdzi, że pojęcie prawicy zostało niesłusznie zawłaszczone przez Prawo i Sprawiedliwość, że zostało skradzione przez Jarosława i Lecha Kaczyńskich. I choć fundamentalnie się z dziennikarzem “Rzeczpospolitej”, Rafałem Ziemkiewiczem, nie zgadzam praktycznie we wszystkim, to w tym przypadku nie można nie przyznać mu racji. Problemem Prawa i Sprawiedliwości jest bowiem głównie to, że jest to partia bez idei i bez głębi intelektualnej. Odwoływanie się do solidaryzmu społecznego (korzeniami przecież PiS tkwi w ruchu socjalistycznym, bo tym właśnie była niegdyś “Solidarność”, sznyt niepodległościowy został nadany temu ruchowi przez zewnętrznych doradców), skupianie się na grupach odrzuconych i ciągłe mówienie i pisanie o sprawiedliwości społecznej – to znamiona spojrzenia socjalistycznego, oczywiście w tym przypadku z rysem klerykalnym.

O PiS i jej szefie, Jarosławie Kaczyńskim, można powiedzieć, że jacykolwiek intelektualiści, w postaci Ryszarda Legutki, Zdzisława Krasnodębskiego, czy Andrzeja Zybertowicza – nawet gdyby mocno chcieli – nie mają żadnego wpływu na poczynania partii i samego przywódcy. Jarosław Kaczyński sam wymyślił swoistą „trzecią drogę” polityki, quasi ideę polityczną, posklejawszy ją z różnych opcji – od francuskiego gaullizmu, poprzez neokonserwatyzm, do etatyzmu gospodarczego – i przyprawiwszy to solidnym sosem populizmu, oraz socjotechniki (która sprawdza się coraz słabiej) – dał swoim zwolennikom tanie, kolorowe pudełeczko „nowego państwa”, tak zwanej IV RP, oraz ulotną, jak się okazało po niespełna dwu latach rządów, nadzieję na zwycięstwo. To jest ta „idea”, która skupia wokół niego ludzi. Powstał z tego humbug, polityczny, populistyczny ściek idei, które miał pokryć proces zawłaszczania Państwa na rzecz jednej formacji partyjnej.

Znamienne jest to, że w otoczeniu Jarosława Kaczyńskiego można znaleźć byłych działaczy komunistycznych, na których może on polegać, bo wiedzą oni przecież, co to jest poddaństwo.

Mówi się, że Kaczyński przyciąga do siebie ludzi, że są nim zafascynowani. Ja jednak nie widzę w jego otoczeniu ludzi, którzy mieliby format, klasę i którym można by przypisać zdolności do samodzielnego tworzenia idei. Ci ludzie, którzy go otaczają – to miernoty intelektualne. Ci, którzy mają jeszcze siłę na niezależne myślenie – coraz wyraźniej się od niego dystansują, choćby uciekając do Brukseli, do Parlamentu Europejskiego.

Głównym problemem Prawa Sprawiedliwości są oczywiście bracia Kaczyńscy i świat wykreowany w ich głowach. To, jak ktoś ostatnio zauważył, świat z książki Orwella, gdzie pogarda miesza się ze strachem, gdzie króluje układ, szara sieć, korupcja, donosy, spiski, afery i służby specjalne. I PiS dzięki takim poglądom przyciąga do siebie ludzi, hołdującym podobnym fobiom, ale niestety również ludzi, którzy wierzą, że na tym właśnie polega prawicowości i konserwatyzm. Szkoda jednak, że ludzie ci nie widzą, że takie spojrzenie na świat otaczający jest bardzo bliskie bolszewizmowi i sowieckiej wizji państwa.

Jest miejsce dla prawicy na polskiej scenie politycznej, tak samo jak i dla lewicy. Jest również miejsce dla Prawa i Sprawiedliwości. Pod warunkiem, że partia ta pozbędzie się ze swojego grona Jarosława i Lecha Kaczyńskich, ojców założycieli, którzy mogą się stać jej grabarzami. Im dłużej Kaczyńscy pozostaną u steru partii – tym dotkliwsza będzie porażka, klęska tej formacji, i tym dłuższy będzie okres jej odbudowy.

Jaka jest droga wyjścia z marazmu, z tej niemocy politycznej, jak PiS może odzyskać wigor, świeżość i zaufanie społeczne? Są na to dwa pomysły;

Pierwszy, to taki, aby PiS stał się na nowo prawicowym politycznym tyglem. Oznaczałoby to (poza, oczywiście odsunięciem Jarosława Kaczyńskiego) ściągnięcie na nowo do tej formacji ludzi takich, jak Marek Jurek, Kazimierz Ujazdowski, może nawet Artur Zawisza… i, oczywiście, Ludwik Dorn. Jest możliwa taka synergia prawicowych sił politycznych.

Jest jasne, że prawdziwa prawica, konserwatywna, chadecka, nie pójdzie już więcej na układ, gdzie będzie dodatkiem do Jarosława Kaczyńskiego i jego post- PC-familii, która jest po prostu bezideowa. Oznacza to, że kierownictwo PiS musi przejść w ręce ludzi młodych, które dokooptowałyby wspomniane wyżej osobistości.

Druga droga, która może być realizowana równolegle, to próba pójścia do centrum politycznego i odzyskania wpływu wśród inteligencji, młodzieży, w miastach. Prawo i Sprawiedliwość może się otworzyć na elektorat młody, liberalny, centrowy, miejski. Tylko, że PiS już to próbował, ostatni raz na krakowskim, kongresie partyjnym, w roku 2009 . Naładowano tam podobno akumulatory, tylko, że nie było ich do czego podłączyć. Jeżeli do władzy w PiS nie dojdą młodzi, ludzie pokroju Hofmana, Bielana, Mariusza i Michała Kamińskich – to nic z tego nie będzie.

Ale przede wszystkim PiS powinien się zająć poważnymi problemami społecznymi i gospodarczymi, traktując je jako zadania podstawowe, mające realny wpływ na przyszłość państwa. PiS musi się nauczyć też na nowo posługiwania narzędziami komunikacji medialnej i marketingowej, ponieważ jeżeli zatrzyma się na poziomiebilbordów i kreskówek na YouTube – nic z tego nie będzie, nie przekona do siebie nowego, nowoczesnego elektoratu.

Te działania mogą przywrócić tej formacji możliwość realnej siły politycznej. Warto przypomnieć, że PiS pod rządami Jarosława Kaczyńskiego nie tylko nie ma szans powrotu do władzy, ale również nie ma zdolności koalicyjnych. Pozbycie się Kaczyńskich z partii może tylko partię wzmocnić,jednocześnie osłabiając Platformę Obywatelską. ‘

I tylko takie działania, a nie rojenia o tym, że kryzys ekonomiczny, czy afera hazardowa, mogą dać politykom i zwolennikom PiS nadzieję, że partia ta kiedykolwiek wróci do władzy.
Ale podstawową sprawą jest zrozumienie, czym jest prawicowość, czym jest konserwatyzm, liberalna gospodarka, a przed wszystkim – demokracja.

Azrael

————————

Materiał opublikowany na portalu Moje Opinie

Komentarze

RSS komentarzy

ab15:39, 25-03-2010

Panie Azrael diagnoza jest bardzo interesująca i w 99%, wg mnie, słuszna. Ale kuracja bardzo dyskusyjna i jakby tu powiedzieć naiwna. Te osobistości, które Pan tu wymienia... pokroju Hofmana, Bielana, Mariusza i Michała Kamińskich, czy Dorna... one miałyby coś zmienić?
Myślę też, że zbyt nisko Pan ceni elektorat PiSu. Czy uważa Pan, że polskie społeczeństwo naprawdę nie czuje smrodku zafałszowanego konserwatyzmu i prawicowości z lewackim posmakiem? To, że wielu ludzi głosuje na PiS wynika raczej z poczucia wyższej konieczności wyboru mniejszego zła- głosowania przeciw. Prawdy dowiedziałby się Pan wtedy (i ja również), gdyby polskie ordynacje wyborcze uznawały głosy puste jako ważne. Ale to nigdy nie nastąpi, bo nikt tego nie chce zrozumieć, a władza boi się tego jak ognia.
Szanuję Pana duże zaangażowanie obywatelskie, ale apeluję, proszę nie iść na skróty.

Henry20:34, 30-04-2010

Cytat :
"Mówi się, że Kaczyński przyciąga do siebie ludzi, że są nim zafascynowani. Ja jednak nie widzę w jego otoczeniu ludzi, którzy mieliby format, klasę i którym można by przypisać zdolności do samodzielnego tworzenia idei. Ci ludzie, którzy go otaczają – to miernoty intelektualne. "

Zgadzam się w 101%

Ana19:52, 09-05-2010

No Henry skoro Ciebie tam nie ma to nie może być inaczej, cała reszta poza tobą to przecież same miernoty intelektualne.

Ocena artykułu

Wyszukiwarka

Gorąco oceniane

Nowa strategia rozwoju nie dzieli kraju na Polskę na A i B

- Nowa strategia rozwoju nie dzieli Polski na A i B, tylko będzie wspierać rozwój silnych stron regionów. – powiedziała dziś PAP minister rozwoju regionalnego, Elżbieta Bieńkowska... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

Wartość nielegalnej produkcji w PKB

Główny Urząd Statystyczny w ciągu kilku lat zacznie zaliczać do PKB wartość nielegalnej produkcji, czyli tzw. szarą strefę - informuje GUS... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

Fedak apeluje o siestę

W takich krajach, w których wysokie temperatury są normą w czasie lata, mamy tzw. siestę - mówiła minister... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

"Tusk i Putin chcieli wyeliminować Kaczyńskiego"

- Była gra pomiędzy premierami Polski i Rosji, żeby wyeliminować prezydenta Polski z uczestnictwa w oficjalnych obchodach uroczystości katyńskich - uważa Bronisław... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

Michał Kamiński: PO ma problem

- To poważny problem dla establishmentu, bo okazało się, że jego przekaz nie dociera do połowy Polaków, lub przynosi odwrotny skutek. – aktualną sytuację PO opisał dla Rzeczpospolitej Michał Kamiński... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

Zobacz również

Przeglądaj galerie

Wydruk z serwisu www.gover.pl