Gover - polityka w sieci

?
Rejestracja
Dodaj materiał

Walka na słowa

Powrót do listy publikacji

06-10-2008

Jędrzej Graf

fot. Wprost fot. Wprost
fot. Wprost

Polska polityka nie ma treści – obwieszczają wpływowi politolodzy i publicyści. Polityczne spory to sprawnie wyreżyserowane kampanie pijarowe, w których polityk jest tylko narzędziem w grze o sondażowe słupki.


Podawany przekaz musi przyciągać, ciekawić i wpadać w ucho. Efekt? Polską polityką zaczynają rządzić bon mot’y – coraz barwniejsze, ostrzejsze, głupsze.

Minął już czas, gdy jedno zdanie, celna fraza, bon mot definiował polityczną debatę na lata. Zwrot Jana Rokity „Nicea albo śmierć” stał się podstawowym odniesieniem w dyskursie na temat relacji Polski z UE. Nikt nie mógł przejść obojętnie wobec słów krakowskiego polityka. Sytuacja zmienia się jednak dynamicznie. Dziś fajerwerki słowne są po prostu polityczną codziennością.

Polityczny dzień zaczyna się od porannych rozmów radiowych z politykami – „Sygnały Dnia”, „Kontrwywiad RMF FM”, „Gość Radia Zet”. Poruszane tematy stają się często newsami dnia – będzie się o tym mówić, na okrągło cały dzień w internecie, radiu i telewizji. Nie można stracić okazji do powiedzenia czegoś co „ustawi” medialny dyskurs na najbliższe kilkanaście godzin.

Gdy PiS nawołuje do „ekonomicznego okrągłego stołu”, prezentując się jako partia mężów stanu - PO zbija argumenty największej opozycyjnej partii. W RMF FM Sławomir Nowak zaczyna zatem medialny dzień od ofensywy – „Kryzysy Polsce nie zagraża, a PiS, jak pijany płotu, trzyma się tej swojej mantry, że Polsce zagraża niebezpieczeństwo” – stwierdza. I na tym mógłby skończyć się wywiad. Wszystko jasne - jedno zdanie, cały przekaz. PiS obsesyjnie straszy Polaków, a kryzysu nie ma. Żadnych spotkań nie będzie – nie ma takiej potrzeby.

Po sondażowych wynikach mogłoby się wydawać, że bon mot’ową wojnę wygrywa partia rządząca. Nic bardziej mylnego. PiS w tej dziedzinie ma także swoich ekspertów. Jacek Kurski praktycznie w każdym wywiadzie uraczy słuchaczy, telewidzów czy czytelników jakąś ekspresyjną frazą. Przytoczmy ostatnie. 22 września w „Sygnałach Dnia” o naciskach Platformy na IPN i prokuraturę – „Mamy rzeczywiście taką białorutynizację standardów demokratycznych w Polsce”. 2 październik w Radiu Zet o niedopracowanej walce ministra sportu z PZPN – „Drzewiecki rzucił się jak szczerbaty na suchary”

W bon mot’owej grze biorą udział dziennikarze i redaktorzy. Bardzo szybko podchwytują „złote myśli”, które nie schodzą z serwisów informacyjnych. W radiu, w którym pojedyncza informacja nie może przekraczać 45 sekund – królują jednozadaniowe wypowiedzi. Marszałkowski wierszyk „Lech Wałęsa zuch, starczy na tych dwóch” wycina inne „opinie”. I już mamy newsa o uroczystości 25-lecia otrzymania Nobla przez przywódcę Solidarności.

Bon moty są także szansą na medialne zaistnienie polityków, którzy znaleźli się poza parlamentem. Wczorajszy wieczór w TVN 24. Władysław Frasyniuk komentuje proces Wojciecha Jaruzelskiego. Właściwie wszystko już zostało powiedziane, argumenty za i przeciw znane. Aby znaleźć się na internetowych portalach czy serwisach radiowych potrzebna jest celna fraza. "Jeśli Jaruzelski winny, to Churchill i Roosevelt też" –stwierdza Frasyniuk i już wie, że jego rozmowa „przepłynie” do innych mediów.

Ludwik Dorn, który mówiąc oględnie, nie ma ostatnio dobrych relacji z prezesem PiS, znany jest z intelektualnego słowotwórstwa. Dorn bez mrugnięcia oka przywołuje cytaty, anegdoty, przysłowia. Oczywiście „dostosowuje” je do bieżących problemów, ale i tak w politycznym panteonie gwiazd jego retoryka należy do najwyższej klasy. „Wykształciuchy” podobnie jak „Nicea albo śmierć” podzieliły polityków, publicystów, socjologów oraz zwykłych Polaków. W ostatnim wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”, Dorn nie zgadza się z definicją Platformy Obywatelskiej ułożoną przez prezesa PiS. Dla byłego marszałka rządząca partia to nie „wrogowie narodu polskiego” ale „anarodowa formacja subiektywnie dobrych Polaków”.

Finezja nie zawsze króluje w walce na słowa. Leszek Miller, kiedyś król polskiej polityki, a dziś brodaty łodzianin, „ambitnym” bon mot’em przepowiedział sobie przyszłość. „Mężczyznę poznaje się po tym, nie jak zaczyna, ale jak kończy” – wycedził na początku swojego premierostwa Miller. Niech historia byłego szefa SLD, będzie nauką dla tych, którzy całą swoją energię inwestują w słowne wojenki.

Komentarze

RSS komentarzy

Ocena artykułu

Wyszukiwarka

Gorąco oceniane

Nowak: media oczekiwały krwi Palikota

Gość porannego programu Kontrwywiad w Radiu RMF FM Sławomir Nowak ustosunkował się do wczorajszej decyzji zarządu Platformy Obywatelskiej o braku kary dla Janusza... więcej

Średnia ocen: 4.5 (głosów 4)

Olechowski także rusza w Polskę

W tym tygodniu niezależny kandydat na prezydenta Andrzej Olechowski rozpoczyna kolejny cykl spotkań. Podczas podróży po całym kraju spotka się ze studentami wielu miast... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

Komorowski wygrywa z Sikorskim w najnowszym sondażu

W sondażu Instytutu Homo Homini dla "Dziennika Gazety Prawnej" Bronisław Komorowski uzyskuje większe poparcie w starciu z Lechem Kaczyńskim niż Radosław... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

PiS walczy o honorowe obywatelstwo dla Kaczyńskiego

Krakowscy radni PiS przygotowali wniosek o przyznanie Lechowi Kaczyńskiemu honorowego obywatelstwa ... więcej

Średnia ocen: 5 (głosów 2)

Tadeusz Mazowiecki krytykuje Donalda Tuska

Tadeusz Mazowiecki w dzisiejszej rozmowie na antenie Radia Zet skrytykował premiera Tuska, za jego wypowiedź o urzędzie prezydenta... więcej

Średnia ocen: 4.5 (głosów 2)

Zobacz również

Pożreć urzędnika

23-11-2009

Przeglądaj galerie

Wydruk z serwisu www.gover.pl