Gover - polityka w sieci

?
Rejestracja
Dodaj materiał

Pięć Priorytetów Porządnego Państwa Polskiego

Powrót do listy publikacji

25-06-2011

Łukasz Rosiak

15-letni Plan Odbudowy Polski, plakat, autor nieznany, ilustracja dostępna chociażby na http://www.muzeumniepodleglosci.art.pl/polska_odrodzona.php 15-letni Plan Odbudowy Polski, plakat, autor nieznany, ilustracja dostępna chociażby na http://www.muzeumniepodleglosci.art.pl/polska_odrodzona.php
15-letni Plan Odbudowy Polski, plakat, autor nieznany, ilustracja dostępna chociażby na http://www.muzeumniepodleglosci.art.pl/polska_odrodzona.php

Zbliżają się ważne wybory w demokratycznym państwie prawnym. Warto przeanalizować jakie punkty programów poszczególnych partii politycznych powinny być brane pod uwagę w pierwszej kolejności. Należy pamiętać, iż najlepszą opozycją dla rządu są wyborcy.


Niezwykle trudno jest w morzu sfer ludzkiej aktywności wyłonić najważniejsze pięć. Niemniej można postarać się zrealizować to zadanie, kierując się pewnego rodzaju gradacją. Dobry program polityczny powinien zawierać przede wszystkim wskazania co do takich cech jak – gospodarka, edukacja, infrastruktura, obronność oraz służba zdrowia. Częściowo w swej wypowiedzi nawiązuje do słynnego plakatu (pochodzącego z okresu II Rzeczpospolitej) zatytułowanego „Wielki Zryw Narodu Polskiego – ku wielkości i potędze Rzeczpospolitej”. Jest to ilustracja pewnej idei lansowanej przez ministra skarbu Eugeniusza Kwiatkowskiego w 1939 roku tzw."Planu Piętnastoletniego".

Jeśli chodzi o gospodarkę to zawsze jest ona na ustach wielu politków, niemniej rzadko kiedy partia zwycięska jest w stanie realnie wdrożyć proponowany przez siebie wcześniej plan. Trudno przedstawić szersze spectrum spraw w danym kraju, bez odwoływania się do niniejszej kwestii. Przykładowo w Stanach Zjednoczonych ogromna, zwycięska pierwsza kampania Billa Clintona była prowadzona właśnie pod hasłem „It’s the economy stupid”. W naszej rodzimej rzeczywistości zaś w 2007 roku Donald Tusk podczas słynnej debaty telewizyjnej z Jarosławem Kaczyńskim stwierdził, iż  „Gospodarka to portfele zwykłych ludzi". Konstatacja niezwykle trafna aczkolwiek nie jestem pewien czy należycie realizowana. Z europejskiej perspektywy warto zaznaczyć, iż na przykład polski eurodeputowany profesor Adam Gierek często podkreśla znacznie tej sfery ludzkiej aktywności. Praktycznie wszystko się do gospodarki sprowadza. Gdy ludziom żyje się przyzwoicie wówczas ryzyko wystąpienia niekorzystnych zjawisk (chociażby strajku) jest mniejsze, słupki poparcia rosną i polityk może wówczas śmiało patrzeć w przyszłość. Tak jednak rzadko bywa. Giełda, zależności ekonomiczne wewnątrz Unii czy relacje w zakresie ogólnoświatowej gospodarki – nic tutaj nie jest pewne. Jeden zły ruch może wywołać lawinę niekorzystnych zdarzeń. Niemniej nie jest też tak, że państwo polskie jest sprawdzone do roli oczekującego na wynik rozdania, które zapadło z dala od nas. Mamy realny wpływ na sytuację chociażby w zakresie Unii Europejskiej. Jeśli należycie nie zabiegamy o pewne korzyści to nie dlatego, że byśmy nie mogli, lecz raczej z faktu, iż rządzący nie są w stanie wykazać odpowiedniej dozy determinacji i dyplomacji. Niewątpliwie uwzględniając nasze korelacje z Europą więcej kwestii powinno być podejmowanych razem z innymi państwami. W gestii jednak naszych władz leży zmniejszenie podatków (zarówno bezpośrednich jak i tych pośrednich, płaconych w trakcie nabywania określonych towarów).

Edukacja bez wątpienia jest niezmiernie istotną kwestią w sytuacji, gdy zapewni się obywatelom warunki do życia na godnym poziomie egzystencji materialnej. W Polsce generalnie system szkolnictwa jest niedofinansowany a studenci rzadko kiedy nastawieni się wyłącznie na naukę w trakcie studiów. Zazwyczaj bowiem i tak po ich ukończeniu perspektywy pracy w wyuczonym zawodzie są niewielkie. Dopóki system stypendiów naukowych nie zostanie odpowiednio zmodyfikowani, dopóty edukacja, zwłaszcza w zakresie szkolnictwa wyższego będzie w fazie obumierania.

Infrastruktura jaka w Polsce jest – każdy widzi. Nawet nie chodzi tu o błotne ulice w wielu miastach, które stają się praktycznie nieprzejezdne w okresie jesienno–wiosennych opadów deszczowych. Rodzime autostrady to fikcja, o kłopotach w zakresie terminów ukończenia kolejnych odcinków wiadomo nie od dziś. Polskie koleje to makabra. Polecam każdemu właściwemu do zajmowania się tym problemem ministrowi kursowanie do pracy właśnie za pośrednictwem PKP.

Wojsko w Polsce dysponuje w większości przypadków przestarzałym sprzętem. Znaczna część żołnierzy zawodowych nie wie co rząd zamierza uczynić z mundurowym systemem emerytalnym. Następuje redukcja pracowników cywilnych w armii. Bez wątpienia należałoby wygospodarować duże środki finansowe na tą sferę aktywności państwa. Nawet najlepsze bowiem prezentacje i zapewnienia nie są w stanie zmaterializować odpowiedniego uzbrojenia, permanentnego przygotowania czy uspokojenia nastrojów w polskich siłach zbrojnych.

Służba zdrowia to nie lada wyzwanie. Dużo mówiło się w tym zakresie w toku ostatniej kampanii prezydenckiej anno domini 2010. Niestety problem pozostaje nierozwiązany. Wbrew pozorom obecny stan jest zły dla każdego. Wiadomo bowiem jak funkcjonują szpitale. Pacjent przychodzi, rejestruje się i czeka. Niekiedy oczekiwanie jest bardzo długie – kilka tygodni to minimum na najprostsze zabiegi. Zazwyczaj jest gorzej. Co z tego, że służba zdrowia jest bezpłatna jeśli czas oczekiwania na wykonanie określonych czynności jest niekiedy „zabójczy”.

Oczywiście istnieje jeszcze wiele innych elementów kompleksowego programu wyborczego. Żadna partia nie powinna zamykać się tylko i wyłącznie w tej tematyce. Niemniej trzeba  – przynajmniej według mnie – stawiać je na pierwszym miejscu, rozpatrywać przed innymi. Nie zyskamy dobrze wyedukowanych obywateli, jeśli nie będą mogli oni żyć na - chociaż - przyzwoitym poziomie. By z kolej zrealizować ostatni postulat potrzebna jest aktywizacja rodzimej gospodarki (tak by rodzice tego młodego człowieka mieli pracę i otrzymywali za nią godziwą zapłatę). Bez dobrych fachowców nie stworzymy nigdy odpowiedniej infrastruktury (do budowy mostów, dróg, kolej potrzebny jest sztab wykształconych rodaków). Wojsko nie zacznie funkcjonować na wysokim poziomie dopóty szybkość przemieszczania się w Polsce nie będzie optymalna. Trudno bowiem dzisiaj w sposób prosty pokonać dłuższy odcinek, chociażby z wykorzystaniem krajowych dróg. Sprawna służba zdrowia jest potrzebna zaś każdemu; wszystkie grupy zawodowe były by jej beneficjantami. Przedstawiona tu gradacja nie wyczerpuje pełnej problematyki kwestii trapiących państwo polskie. Niemniej choć nie jest to wyliczenie enumeratywne – to punkty te stanowią pewnego rodzaju, używając języka z czasów słusznie minionych – „bazę” na której można skonstruować „nadbudowę”. Za inne palące problemy bez wątpienia trzeba uznać – system emerytalno-rentowy (i tu złe wieści demograficzne) oraz erozję idei sprawnego państwa (w zakresie dostępu do urzędników i pracy wymiaru sprawiedliwości). Są te tematy na zgoła odmienne eseje bynajmniej warto o nich pamiętać.

Na koniec, niejako jako swoistą puentę przedmiotowej wypowiedzi - warto wziąć do ręki najważniejszy akt normatywny w naszym kraju, przejrzeć go uważnie i zadać sobie jedno zasadnicze pytanie. Czy uprawnienia dostępne obywatelom i obowiązki nałożone na państwo, wyartykułowane na kartach Konstytucji Rzeczpospolitej (z 02.04.1997) są należycie realizowane czy też może w znacznej części zapisy ustawy zasadniczej pozostają pustymi frazesami, nijak mającymi się do otaczającej nas rzeczywistości ? Kwestia ta jest w tym miejscu zasadna o tyle, iż stanowi o pewnej prawdomówności władz i całego państwa jako osobnego bytu. Skoro uchwalone w niezwykle żmudnej procedurze zapisy naczelnego aktu prawnego w Polsce stanowią zdania bez pokrycia to w jaki sposób można traktować programy polityczne, stojące nieporównywalnie niżej w jakichkolwiek formach wiarygodności ? Wydaje się, iż tak naprawdę w Polsce debata merytoryczna jest niezwykle trudna, gdyż znaczna część społeczeństwa zakłada, że i tak hasła rzucane podczas wieców przedwyborczych na zawsze pozostaną jedynie w zakresie niespełnionych obietnic. To smutna konstatacja funkcjonowania w demokratycznym państwie prawnym, z ponad dwudziestoletnim stażem wolnych wyborów. Miejmy nadzieje, iż z czasem polskie elity polityczne dojrzeją do formułowania postulatów, mających szansę na realizację a nie polegających głównie na uprawianiu demagogii. Duża liczba naszych rodaków zirytowana postępowaniem przedstawicieli życia publicznego w ogóle nie partycypuje w sprawach swojego kraju (co wyraża się chociażby w niskiej frekwencji przy urnach). Zapewne gdyby choć jeden z pięciu podstawowych postulatów, przedstawionych tu przeze mnie – został należycie zrealizowany tendencja ta zmieniłaby się. W naszym kraju nie uda się wcielić w życie legendarnej sentencji John’a Fitzgerald’a Kennedy’ego – „nie pytaj co Twój kraj może zrobić dla Ciebie, zapytaj co Ty możesz zrobić dla swojego kraju”. Niemniej jedna istotna reforma, skutkująca poprawą życia obywateli mogłaby by być iskrą pozwalającą na odzyskanie zaufania do polityków.

Komentarze

RSS komentarzy

Elwira12:52, 28-06-2011

Trafna diagnoza. Takie powinny być priorytety. Pozdrawiam serdecznie autora tekstu :)

Antoni Jazgarz Butrykowski17:06, 29-06-2011

Zgadzam się z Elwirą, ale ten tekst powinien być na Goverze extra opublikowany. W konkursie na program marzeń. Pozdrawiam Pana Rosiaka, na tym poziomie ogólności podpisałbym się pod tym obiema rękami. Niestety, diabeł tkwi w szczegółach. Ale to już zupełnie inna historia, jak mawiał Rudyard Kipling.

elbede1:02, 03-07-2011

Jak to wszystko zacząć zmieniać? No właśnie tak! Udać wariata. Najpierw wyjdzie wszystko jak u satyryków, którzy też tam coś próbują zrobić, ale powiedzmy raczej zarobić. I śmieją się tylko z pewnych elementów. Ogólnie też stwierdzają, że można tutaj żyć, a czasami ktoś tam tylko coś zrobi nie tak. To go się tym śmiechem zachęci. Jak już za dużo się śmieją, wpadają w trans wtedy nie dopuszcza ich się na scenę, aż się uspokoją i zorientują gdzie są. Jak ktoś tam z tych satyryków zauważy coś tam, z czego się ludzie śmieją to już mu się udało. Ogólnie nie dotykają jednak pewnych elementów, żeby coś tam nie runęło. Tutaj się zgodzę, żeby coś rozwalić trzeba już mieć pomysł gotowy na to, co dalej, czym to zastąpić, ludzie muszą jakoś żyć. Jak im zburzymy dom zostanie im ulica? I dlatego słusznie się niektórych krytykujących odsuwa. Mówi się tak nie podoba ci się coś. Ja coś źle robię? Pokaż jak to można zrobić inaczej, pokaż mi, czego ja nie widzę. Wtedy możesz się ze mnie śmiać i ja się sam z siebie zacznę śmiać i powiem, rzeczywiście, dlaczego tego nie zauważyłem wcześniej. Przecież to takie proste. To jak z wynalazkami ludzie normalni nic sami nie wymyślą a tu jakiśg****k
(tak go oceniają) wychodzi i wymyśla coś, co jest wynalazkiem. Dlaczego, bo widzi wszystko z boku, z dystansu? I co i ten wariat ma być wynalazcą, jakoś to nam nie pasuje do naszego modelu, nieprawdaż? I tak jest i z prezydentami, chociaż od czasów Lecha już każdy może chyba zostać prezydentem, jeżeli jest taka konieczność a nawet musi, chociaż nie chce. I dalej to analizujmy. Uważani za normalnych ludzie w tym kraju, są zdenerwowani na coś, wściekli, przybici, ogólnie widzą jakieś fragmenty, które im się nie podobają.
Rezultatem ich stanu psychicznego jest szukanie winnych żydów, ale dalej idzie się w kierunku już tych, co rządzą. Ale tutaj nie trzeba nam więcej normalnych prezydentów tu trzeba wariata, który zobaczy, że tu wszystko jest źle. Ogarnia ludzi wściekłość, nie wiedzą, dlaczego. Czują się podle. Dochodzi do samobójstw. O tym się nie mówi w dziennikach telewizyjnych. Nie potrzeba już normalnych prezydentów takich jak oni. Czasami, ktoś tam się ocknie i powie „Gdzie ja jestem? Anglicy już się zaczęli uczyć polskich przekleństw Z tego zdenerwowania dochodzi się do nienawiści, napięcia, które trzeba rozładować patrząc na egzekucje, na filmach. Inni wyjeżdżają szukać czegoś za granicą. A inni się zgadzają, że trzeba żyć jak zwierze, bo tak już widocznie Bóg wyznaczył akurat im. Nikt im w kościele tego nie powie, że Bóg ich stworzył, żeby byli szczęśliwi, tylko każdy z księży ma za zadanie ich pogodzić z losem i przygotować do śmierci. Dlatego, kościół katolicki był tak popularny w historii. Uspokajał ludzi i pracowali oni spokojnie dla tej mafii, która była nad nimi i która zbierała daniny od nich.
Ten nienormalny w całym zakresie prezydent, wprowadzi nienormalne w całym zakresie, nie fragmentami zmiany. Nie tak, że coś podkopiemy, ale niczym nie zastąpimy fundamentu w tym miejscu, wszystko się zacznie walić i prezydenta trzeba będzie usunąć. Ten nienormalny człowiek musi mięć doświadczenie, z wielu sektorów, dziedzin, miejsc, w których się znajdował i powiedzmy otwarcie żył, a nie tak jak w muzeum, czy na wycieczce oglądał. Musi znać z autopsji, zetknął się już z różnymi religiami, żył z ich wyznawcami, modlił się w ich kościołach, cerkwiach i meczetach, człowiek wykształcony, który sam potrafi coś napisać i przemówić wytrenowanym głosem, którego kiedyś używał do śpiewania (tutaj przypominają się starożytni Grecy, którzy trenowali głosy), który był w wojsku przez jakiś czas i nie tylko w służbie czynnej, który zna kilka języków europejskich przynajmniej tak, żeby wygłosić przemówienie w danym kraju w ich języku. Polski papież to zaczął stosować, ale tu trzeba tyle umieć, żeby odpowiedzieć na pytania w ich języku. Człowiek, który potrafi coś zrobić twórczego w każdej z dziedzin uznawanych dotąd za dziedziny sztuki jak malarstwo, proza na wysokim poziomie, poezja, film, muzyka itd. Człowiek obeznany z techniką i wynalazkami. Powinien ten człowiek znać prawie wszystko, tak żeby to, z czym się akurat nie zetknął mógł przyswoić w bardzo krótkim czasie. Taki człowiek nazywa się nieograniczonym i potrafi posłużyć się analogiami z dziedzin całkowicie odmiennych. Tylko taki człowiek może być prezydentem i jest wyznaczony też przez Boga, który w jego życiu wytyczał mu właśnie drogę, po której przeszedł, żeby dojść do tej funkcji, która mu była przeznaczona od jakiegoś tam wczesnego momentu w życiu. I ten człowiek zajmie się zmianami w religii jak Jezus, chociaż kościół będzie protestował tak jak protestowali w Izraelu. I nie trzeba się bać, jemu to się wszystko uda wykonać, co jest do zrobienia. Arabowie mówią, że najpierw był Jezus a potem ich Mahomet, który zrobił więcej niż Jezus a po nim już nikt nie przyjdzie. To tak się mówi jak się chce, żeby już tego nie zmieniać, do czego się doszło. Również i islam czeka na swoje zmiany, ale to trzeba im cos pokazać lepszego a nie katolicyzm, który jest religią starszą od islamu. Lekarz wie, ale chory nie zrozumie i tak, na czym polega choroba. Trzeba mu lepiej powiedzieć jak się będzie czuł jak wyzdrowieje.
Tutaj można znacząc od tego, że ludzie będą się czuli nienormalnie dobrze. W ich stanie psychicznym zaczną odgrywać rolę czynniki, które spowodują, że zaczną czuć przyjemność z tego, że żyją. Teraz na przykład idziesz do roboty, ale tam nie lubisz nikogo, bo wszyscy ci już zaleźli tak za skórę. Jednak pracujesz, bo jak bez pieniędzy żyć.
Ten właśnie kraj nadaje się do wprowadzenia zmian. I te zmiany będzie wyraźnie widać właśnie tutaj i dlatego tutaj trzeba je wprowadzać. Stąd później to wszystko będzie rozprowadzane przez przewodników na wschód, gdzie jest mieszanka różnych wiar ( w tym wypadku, jeżeli mówimy o religii) i na zachód. Zresztą religia jest podstawą, ale nie, dlatego, że przewiduje karę i za życia i po śmierci. Trzeba mieć taką religie, która zrobi z ciebie człowieka bez bojaźni, że zostaniesz ukarany, jak pies.
Oprócz zmian religijnych może prawo, ale jakie?. W ogóle prawo jest techniką wprowadzoną dawno metodą zatrzymania złych działań ludzi, ale wtedy tylko niektórzy chodzili do szkół. Teraz szkoły i odpowiednia religia powinna zastąpić prawo, które jest. Ogólnie ludzie jednak zauważyli, jak można żyć w grupie, żeby to wszystko wzajemnie sobie nie przeszkadzało na zasadzie równości, nie robienia nic złego drugiemu człowiekowi. Tych, którym nie udawało się żyć w danym kraju skazywano na banicję. Trzeba kolejno analizować, dlaczego ludziom jest źle. Przecież to proste. Pytamy sami siebie, dlaczego się źle czuję. Większość nie wie. Ale głowa – prezydent musi wiedzieć i likwidować te przyczyny i tak zmieniać ten kraj. Jeżeli nie wie, bo został wybrany z tego korpusu i jest podobny do przeciętnego elementu tego korpusu to ten kraj jest bez głowy, bez prezydenta i trzeba to zmienić tylko znowu nie dobierać go podobnego do tego korpusu normalnego, porządnego z dziećmi z ustawionym życiem, bo on nic nie zrobi!!!!! On tez jest normalny - czyli chory a tu trzeba wybrać nienormalnego – wariata czyli zdrowego. Chyba to już wyjaśnia sprawę i nie będą sprawdzać ile miał czego, czy jest żydem itd. Trzeba sprawdzić, ile ma w głowie tej nienormalności, ile zna języków, co przeżył, co skończył, co próbował w życiu, gdzie był, co stracił a nie, co zbudował, jak rozwiązuje problemy wszystkie możliwe, które może na drodze w trakcie zmian spotkać. Musi nic nie mieć najlepiej, bo jak coś ma to nie ma czasu na pracę na tym stanowisku a tu nie trzeba paradować na koniu przed pałacem tu trzeba żyć i działać. No i jeszcze inne elementy, o których innym razem, a to tylko takie zasygnalizowanie. O kogo chodzi?

Ocena artykułu

Wyszukiwarka

Gorąco oceniane

Ile politycy (nie)wiedzą o odnawialnych źródłach energii

Młodzieżówka Zielonych - stowarzyszenie Ostra Zieleń sprawdzała 26 kwietnia stan wiedzy polskich posłów na temat energetyki odnawialnej... więcej

Średnia ocen: 0 (głosów 0)

Wydruk z serwisu www.gover.pl